Amélie przybywa do Japonii. Jest rok 1990, a bohaterka jest młodą tłumaczką, zafascynowaną krajem Kwitnącej Wiśni. Urodziła się tutaj, by w wieku pięciu lat wyjechać z rodzicami do Belgii. Teraz wraca pełna nadziei i planów na przyszłość. Zatrudnia się w dużej korporacji i od razu wpada w rytm życia biurowego. Posługując się nieporadnie japońskim, nierozumiejąc konwenansów i etykiety panującej w firmie, a także nie do końca zdając sobie sprawę z różnic kulturowych, wpada w liczne tarapaty. Seria nieporozumień, komicznych sytuacji, lecz także ponura, biurowo-korporacyjna atmosfera każą Amélie inaczej spojrzeć na siebie i otoczenie.
Film Alaina Corneau (Wszystkie poranki świata) powstał w oparciu o autobiograficzną powieść Amélie Nothomb, belgijskiej pisarki tworzącej w języku francuskim, znanej dobrze również polskiemu czytelnikowi. Corneau pozostał wierny duchowi powieści, która oscyluje między dowcipną opowiastką o biurowym zniewoleniu, a momentami poważną psychodramą o zagubieniu jednostki w świecie surowych reguł i korporacyjnego mobbingu. Reżyser ciekawie wygrywa problematykę różnic kulturowych, językowych i obyczajowych. Siłą filmu są dialogi, a autorem scenariusza jest sam reżyser. Sugestywne dojrzewanie bohaterki, bolesny, lecz i zabawny proces adaptacji w nowym kraju i otoczeniu to zasługa kreacji Sylvie Testud. To jedna z jej najlepszych ról, a aktorkę pamiętamy chociażby z roli Mômone w filmie o Edith Piaf Oliviera Dahana. Bojaźń i drżenie to inteligentne kino spod autorskiej ręki Alaina Corneau.
Cezar dla Sylvie Testud, dwie nagrody w Karlowych Warach, Prix Lumiere i nagroda Étoiles d'Or.








