Alexander Mackendrick to reżyser urodzony w Bostonie, lecz dorastający w Szkocji, skąd pochodzą jego rodzice. Na rynku brytyjskim debiutował dla słynnej wówczas wytwórni Ealing, a nakręcony kilka lat później obraz "Jak zabić starszą panią" okazał się dla reżysera wielkim sukcesem. Niestety był to również ostatni film dla wytwórni, która wkrótce została wchłonięta przez BBC.
W centrum Londynu, przy King's Cross mieszka samotna, starsza pani Wilberforce. Pewnego dnia pojawia się niejaki profesor Marcus, który chce wynająć pokój na próby muzyczne. Mężczyzna jest sympatyczny, o nienagannych manierach. Staruszka z chęcią godzi się na układ. Profesor regularnie zaprasza kolegów, zamykają się w pokoju, skąd dochodzą dźwięki menueta Boccheriniego. W rzeczywistości spotkania są zebraniami organizacyjnymi złodziejskiej szajki, która zamierza dokonać zuchwałego napadu na bankową furgonetkę. Muzyka dobywa się z gramofonu, podczas gdy mężczyźni pracują nad detalami planu. Napad się udaje, również przy nieświadomej pomocy starszej pani. Tajemnica wychodzi jednak na jaw. Pani Wilberforce dowiaduje się o gangu i napadzie. Dla szajki niewygodny świadek okaże się nie lada problemem. Marcus organizuje kolejne spotkanie. Tym razem tematem będzie nie to, czy zabić starszą panią, tylko jak to zrobić.
Klasyczna, czarna komedia wpisująca się w najlepsze tradycje angielskiego humoru. Co ciekawe, scenariusz napisał Amerykanin William Rose. Udało mu się jednak znakomicie uchwycić specyfikę "brytyjskości", klimat Londynu, podejrzeć anglosaską obyczajowość. Twórcy gładko łączą żywą, kryminalną intrygę z ironią i sarkastycznym, czarnym humorem. Fabuła jest pełna zwrotów akcji i toczy się wartko, dodatkowo serwując pyszne scenki (dialogi!) obyczajowe. Rewelacyjne kreacje stworzyli Alec Guinness jako profesor Marcus oraz 77-letnia Katie Johnson, gwiazda teatralnych scen i ekranu, tutaj oczywiście w roli starszej pani, która musi zginąć. Absurdalne, momentami lekko neurotyczne poczucie humoru nadaje całej, wszak fabularnie dość ponurej historii, odpowiedniej lekkości i dystansu. Niestarzejący się klasyk angielskiej komedii i brytyjski symbol lat 50. - okresu chyba najlepszego dla tego gatunku. Inspiracja do dziś, wszak w 2004 roku amerykański remake zrealizowali sami bracia Coen.
Nominacja do Oscara za scenariusz oraz dwie nagrody BAFTA (dla Katie Johnson oraz ponownie za scenariusz).







