Jerzy Kosiński – żydowski pisarz, który urodził się i dorastał w Polsce (opuścił kraj w 1957 roku w wieku 24 lat), a tworzył w języku angielskim – opublikował w 1971 niewielką powieść. „Wystarczy być”, po sukcesach „Malowanego ptaka” i „Kroków”, również spotkało się ze znakomitym przyjęciem krytyki. Kosiński wyraził zgodę na ekranizację, a nawet sam napisał scenariusz, lecz najbardziej zagorzałym zwolennikiem adaptacji okazał się Peter Sellers. Słynny aktor przez siedem lat zabiegał o realizację i główną rolę, aż dopiął swego. Reżyserii podjął się Hal Ashby, autor Ostatniego zadania i Powrotu do domu.
Chanse jest ogrodnikiem w dużym majątku bogatego człowieka. Pracodawca jest już starym człowiekiem i pewnego dnia umiera. Jednostajna egzystencja Chanse’a zmienia się radykalnie. Mężczyzna, całe życie pracujący na terenie majątku otoczonego wysokim murem, zna rzeczywistość tylko z przekazów telewizyjnych. Chanse jest skrajnie prostolinijnym, naiwnym człowiekiem, patrzącym na życie niczym dziecko. Dodajmy, dziecko skażone telewizją. Już pierwszy kontakt ze światem zewnętrznym o mało nie kończy się tragicznie. Chanse zostaje potrącony przez samochód państwa Randów, którzy momentalnie udzielają mu pomocy. Eve i Benjamin są milionerami, a dodatkowo mężczyzna jest wpływowym biznesmenem powiązanym ze światem polityki. Spotkanie z Chansem jest dla nich nie lada przeżyciem. Są zafascynowani prostotą i celnością spostrzeżeń skromnego ogrodnika. Randowie, myśląc, iż mają do czynienia z człowiekiem ponadprzeciętnym, wprowadzają Chanse’a na salony. Zaczyna się jego nieprawdopodobna kariera.
Wystarczy być to błyskotliwa, momentami zajadła satyra. Twórcy inteligentnie kpią z wpływu telewizji i mediów na społeczeństwo, tak w wymiarze indywidualnym, jak i zbiorowym. Ogłupiająca papka, która ukształtowała widzenie świata Chanse’a, a wyraża się w jego nowomowie i pozornie mądrych uwagach, okazuje się być objawieniem dla elit politycznych, biznesowych i naukowych. Obnażenie pustki intelektualnej i hipokryzji polityków, a także bezmyślności mechanizmów władzy wypada niezwykle sugestywnie. Wieloznaczne zakończenie świetnie koresponduje z lekko odrealnioną atmosferą filmu, a za znakomite zdjęcia odpowiedzialny jest Caleb Deschanel. Jedną ze swych najlepszych kreacji stworzył Peter Sellers, zaś za rolę Benjamina Randa Oscara otrzymał Melvyn Douglas.
Oscar, BAFTA za scenariusz, dwa Złote Globy, liczne wyróżnienia krytyki amerykańskiej i angielskiej.








